Dobry początek 2015

W poprzednim wpisie były plany i ambicje. W tym mogę w końcu przedstawić historie sukcesu.

Dziś otrzymałem datowane na 29 stycznia pozwolenie na broń sportową do celów kolekcjonerskich w ilości 20 sztuk. Zatem na własnej skórze sprawdziłem, że wrocławskie WPA respektuje prawo zapisane w ustawie, nie stwarzają sztucznych problemów nawet w przypadku świeżego stowarzyszenia (jakim dalej jeszcze jest Braterstwo).
W toku postępowania administracyjnego nie musiałem się z niczego tłumaczyć, nie kwestionowano mojej pasji kolekcjonerskiej, nie uznano wnioskowanych przeze mnie 20 sztuk za „przesadę”. Słowem nie zdarzyło się nic z niezbyt przyjemnych rzeczy, przez które w przeszłości przechodzili ludzie składający podobne wnioski w całej Polsce.

To bardzo dobra wiadomość. Mam nadzieję, że tego typu postępowanie jest normą we Wrocławiu.

Co więcej, nie jest to jedyna pozytywna decyzja. Nasz kolega ze stowarzyszenia, składający dokumenty w zupełnie innym organie (Żandarmeria Wojskowa) także otrzymał pozytywną decyzję. I to dzień przede mną (28 stycznia), tylko się nie pochwalił wcześniej.

Mam nadzieję, że powyższe przykłady zachęcą ludzi wahających się do zagęszczenia ruchów i podjęcia aktywnych starań do uzyskania pozwolenia. Nie jest to niemożliwe, nie jest nawet trudne.

Jest też nieco gorsza wiadomość, zwłaszcza dla ludzi zainteresowanych kolekcjonowaniem wszystkiego co wolno.
Inny z naszych kolegów starający się o 30 sztuk broni do celów kolekcjonerskich, w pełnym zakresie przewidzianym ustawą — a więc także i broni samoczynnej dostał odmowę.
Ta odmowa jest związana z konsekwentną praktyką Policji, która niezależnie od zapisów ustawy stanowczo odmawia udzielenia kolekcjonerom zgody na broń samoczynną (automatyczną), zatem nie była dla wnioskującego przesadnym zaskoczeniem. O broń samoczynną kolekcjonerzy od dłuższego czasu walczą w kolejnych instancjach. Nie do końca śledzę te starania, ale chyba jeszcze sprawa nie była w NSA. Oby rozstrzygnięcie w stronę praworządnych kolekcjonerów.
Nie do końca zrozumiałe jest dlaczego akurat broń samoczynna tak kłuje w oczy WPA. Mity o „większej zabójczości” to są naprawdę mity.

Jeśli ktoś chce wyrządzić drugiemu człowiekowi krzywdę, to cegła już wystarczy. Nie ma w historii naszego kraju przypadku, żeby kolekcjoner broni spowodował masakrę (jeśli jest, dajcie znać). Czy jest więc sens prewencyjnie wszystkim zabraniać, skoro nie ma żadnych podstaw?

No, ale nie każdego musi przekonywać moja pisanina. WPA raczej ma swoich ludzi od pisania i oni mają inne zdanie. Zobaczymy co na to NSA.

Wracając do meritum – składajcie wnioski do WPA, wszystko ok!

Dodaj komentarz