Sama broń to za mało

Dlaczego samo zwiększenie odsetka posiadaczy broni palnej w Polsce nie pomoże w obliczu ataku terrorystycznego na koncertach, marszach i innych imprezach masowych?

Dużo osób, ja w tej liczbie, lansuje tezę, że zwiększenie ilości broni wśród praworządnych obywateli zwiększa szanse obrony przed atakiem terrorystów na cywilów. Brzmi to sensownie i pewnie jest prawdą, co też widać na stronie 11 raportu FBI o masowych strzelaninach (nie wiem jak przetłumaczyć „active shooter”).

Problemem są „gun-free zone” (strefa rozbrojona). Niektórym się wydaje, że to jest strefa gdzie są tabliczki z zakazem posiadania broni, stoi ochroniarz i bramka od metalu jak na lotnisku. Bywa i tak, ale raczej w USA. W Polsce mamy wiele gun-free zones, często tworzone ad hoc, które wynikają z przepisów prawa, a nie z fizycznej bariery.

Gun-free zone to dobrze brzmiąca inicjatywa, która nie zawsze się sprawdza. Chodzi o zakaz posiadania broni na danym terenie, który ma zwiększyć bezpieczeństwo. No bo skoro broń tam jest nielegalna, to każdy kto ją wniesie stanie się przestępcą, a takich wystarczy wyłapać i po kłopocie. Logiczne. To działa, gdy do takiej strefy drogę grodzą bramki wykrywające metal, a koło tej bramki jest dobrze uzbrojona załoga. Jak np na lotniskach, ambasadach usa i innych takich. Wtedy łatwo wykryć przestępcę i go unieszkodliwić.

Inaczej jest gdy gun-free zone jest nakreślone tylko na papierze. Wtedy przestępca lub terrorysta może spokojnie przekroczyć granicę takiej strefy, wejść i strzelać. Wiadomo, tuż po jej przekroczeniu stał się przestępcą i Policja może go od razu zatrzymać. Niestety, Policji nie ma tuż obok i nie złapią go w ciągu tych 30 sekund od przekroczenia strefy do strzałów. Zatem terrorysta-przestępca wchodzi i strzela. Nawet jeśli na „bramce” stoi dwóch karków to nie zdołają rozbroić i unieszkodliwić zdecydowanego terrorysty.

Praworządny obywatel w Polsce może łatwo uzyskać broń. Ale mając broń wie, że poświęcił 3-6 miesięcy na uzyskanie pozwolenia i wie też, że po jego utracie przez dłuższy czas nie uda mu się go odnowić (Policja może odmówić wydania pozwolenia osobie, której je zabrano z powodu złamania prawa). Mógłby wnieść broń do strefy rozbrojonej (ta strefa to tylko wirtualna linia), ale jest ryzyko że ktoś zauważy że jest uzbrojony, zawoła Policję i po pozwoleniu. Więc lepiej nie wnosić i praworządni ludzie nie wnoszą broni tam, gdzie nie wolno.

W Polsce strefy rozbrojone są liczne. Broni nie wolno mieć (lista zapewne nie jest kompletna):
Na zgromadzeniach – Kodeks wykroczeń Art. 52 § 1. ust. 5.
Na imprezach masowych – Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych Art. 8 ust. 2
W budynkach prokuratury – Ustawa o prokuraturze Art. 17b ust. 1
W kabinach pasażerskich statków powietrznych – UoBiA Art. 35 ust. 2
Na rozprawach głównych w sądach – Kodeks Postępowania Karnego Art. 356 § 1
W budynkach sądowych – Ustawa Prawo o ustroju sądów powszechnych Art. 54. § 1

Najliczniejsze są strefy związane ze zgromadzeniami i imprezami masowymi. Wprawdzie nie każdy koncert czy przytupówka to od razu impreza masowa, bo ważna jest nie tylko ilość osób, ale także miejsce, charakter i organizacja imprezy. Trzeba jednak sobie zdać sprawę, że celem ataków w dzisiejszych czasach są coraz częściej duże skupiska ludzi.

W najnowszym ataku w Paryżu najwięcej ofiar pochłonęła strzelanina i eksplozje na koncercie muzycznym w klubie Bataclan, gdzie bawiło się 1500 osób. Taka ilość kwalifikuje tę imprezę jako imprezę masową i (w Polsce) nie wolno wnosić na nią broni palnej. Zatem w polskich realiach ofiary takiego ataku zawsze muszą czołgać się ukradkiem do wyjść pod ostrzałem niezagrożonych odwetem napastników.

Zwiększenie ilości broni palnej nic nie da, jeśli nie będziemy traktować ludzi posiadających pozwolenia jako praworządną elitę, która jest godna zaufania i ma prawno wnieść legalnie posiadaną broń, popartą licznymi badaniami na teren każdej imprezy, meczu, koncertu dla obrony siebie i innych ludzi.
Z punktu widzenia społecznego łatwiej jest spróbować pozbyć się islamskich terrorystów i kandydatów na nich z okolicy niż dokonać takiego przeskoku mentalnego i zaakceptować realne zagrożenia, uzbrajając znaczną część społeczeństwa.

3 thoughts on “Sama broń to za mało

  1. AvatarDrziHad88

    Oglądałem raz Cejrowskiego. Opowiadał jak w meksyku trzech terrorystów wtargnęło do na jakąś imprezę z bronią. Były tylko trzy ofiary śmiertelne – terroryści. Mieli niezły niefart bo prawie wszyscy na tej potańcówce mieli broń.

  2. AvatarŁukasz

    Racja sama w sobie po jednej i po drugiej stronie. Największym problemem w Polsce jest tempo. Tempo rozwoju i zmian społeczno-prawnych które nie są wprost proporcjonalne lub chociaż zbliżone do rozwoju sytuacji na świecie.

  3. AvatarMariusz

    Argumentacja jest bezsporna, ale może zacznijmy powolutku i niech ludzie przyzwyczają się do broni. Że sąsiad za ścianą z bronią i pozwoleniem zwiększa bezpieczeństwo, a nie sam jest zagrożeniem. Jak osiągniemy ten pułap to może wtedy będzie można „wyjść na ulice”. Oby ten moment nastąpił przed tragedią ….

Dodaj komentarz